24 maj 2020

Hey, Ho Let's Go



Niestety żyćko uziemiło jednego z wycieczkowiczów (który posiada samochód) na weekend, więc z braku mobilności razem z Majkim podjęliśmy decyzję o spotkaniu w połowie. Po zapoznaniu się z prognązą przełożyliśmy je z soboty na piątek zakładając że lepiej się rozbijać na sucho, a wracać w deszcz. Zaraz po pracy szybkie pakowanie i w drogę. Kolega Majki poprowadzony przez google ciekawymi drogami utknął po felgi w grząskim piachu i o czasie, gdy powinniśmy przybijać sobie powitalną piątkę miał jeszcze 30 km do zrobienia. Wyjechałem na przeciw, on w końcu znalazł asfalt i tak po pewnym czasie i kilku dodatkowych kilometrach udało się spotkać pod biedrą w Pszczewie o czasie gdy słońce było juz za horyzontem. Zaczęliśmy szukać miejsca do spanie nad najbliższym jeziorem. Przez takie krzaki i pokrzywy juz dawno nie przedzieraliśmy się rowerami. Udało się.  Szybko, bo za niedługo miało zacząć padać,  rozwiesiliśmy sypialnie, przygotowaliśmy małe ognisko by nad nim rozstawić ruszt i przygotować kolacje. Do tej pory nie do końca wiem jak udało się Majkiemu skręcić ruszt w tych ciemnościach. Rano po przebudzeniu jescze przez jakiś czase przeczekiwaliśmy deszcze. Znów ognisko i wypasione śniadanie z deserem i kawą. Jeszcze kąpiel w jeziorze i w drogę. Najpierw na jedzenie do Ramony, a potem każdy w swoją stronę. Niestety w deszczową drogę.
Było zacnie, smacznie, ciepło i mokro :)
























4 komentarze:

  1. Świetne zdjęcia! Kozacki wypad weekendowy. Sam powoli staram się zwołać ekipę ale idzie topornie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. We'd love for you to try our tea and review them on your blog. Perhaps you would be interested in our chaga mushroom tea

    OdpowiedzUsuń
  3. Thank you very much for writing such an interesting article on this topic. This has really made me think and I hope to read more. @ Packers and Movers mumbai

    OdpowiedzUsuń
  4. We would love for you to try our chaga mushroom tea on your next excursion. Please reach out to us

    OdpowiedzUsuń