
Wakacje rowerowe, czyli Tour De Fuck You edycja 2026. Trasa na ostatnią chwilę, do końca nie wiadomo kto będzie jechał. W sobotę z zabawy weselnej odbiera mnie Sergio i ciśniemy na północ. W niedziele rano ostatnich zawodników ratuje ekipa Harpagana pożyczając koło po tym jak przy pakowaniu Bartez zgubił gdzieś endcapa. Lecimy w piątkę. Michalina, Magda, Sergio, Bartez i ja, jednak podczas wyrypu frekwencja jest dynamiczna. Pierwsze dwa dni lecimy w 5, potem w 3, na trochę kilometrów zostaje sam i końcówkę ciśniemy z Sergio. Plan bogaty. Trójmiejski Park Krajobrazowy, kapiel w morzu, Kaszubki Park Krajobrazowy, Wdzydzki Park Krajobrazowy, Bory Tucholskie, most nad Brdą, Drawieński Park Narodowy (mega odkrycie tej wyprawy) i na koniec runda Puszczą Notecką. Słońce trochę kapryśne jeśli chodzi o wschody, za to zachody rozpieszczały, krajobrazy niesamowite, większych awarii brak, jedna (nie licząc bólu tyłków pod koniec) kontuzja po zderzeniu stopy z korzeniem. Między atrakcjami sporo odcinków asfaltowych by się wyrobić, które pokonywaliśmy całkiem sprawnie. Rybki, patorameny, cola, woda z miętą i sok z limonki. Kolega psiak, egzotyczny właściciel simsona i strażak Mariusz, który poczęstował nas piwem i ugościł przy ognisku. Sporo się działo, szkoda że się skończyło, ale wspominać można oglądając telefoniczne akwarele ;)


















































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz