Wiosna!!! Już oficjalnie. Jeszcze nie promieniuje zielenią, czy wysokimi temperaturami, ale jest. I słońce też jest. By ją przywitać wybraliśmy się na półbiwak. Była zacna trasa drożami i bezdrożami. Wszystko za sprawą klątwy Sosny Rzepichy i naszej zachłanności na widoki mini klifów i pastwisk. Było ognisko, śmieszki, wielki paznokieć na niebie i Tośkowy języczek, spanie na materacach, ale nie pod chmurką, a pod dachem PatiPalace. Rano zdrapaliśmy szron z rowerów, zjedliśmy kanapki, przenieśliśmy jedną skrzynię i jedną deskę cegieł po czym ruszyliśmy w drogę powrotną z małą przerwą na kawę, podziwiać bażanty, łabędzie i pierwszego bociana.
























































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz