19 kwi 2026

pestki wiśni i oranżada



Znów na chwilę przyszła wiosna, która w tym roku znów kapryśnie startuje. Pięknie się złożyło, że akurat w weekend i że w ten gdy kilku z nas miało wolny czas i mogliśmy wspólnie to świętować. Zachód słońca, ognisko, suszkowy szał, tajemniczy telefon. Rano niespodzianka. Zjawił sie Sergio, by towarzyszyć nam w drodze do domu. Niestety przespał śniadaniową szakszukę. Po starcie z każdą godziną robiło się coraz cieplej. Na kawową przerwę dojechaliśmy już zupełnie na krótko. Moczenie stóp z pierwszymi jeżynowymi śladami w tym roku, wygrzewanie się w słońcu i kubek lekko wiśniowych, oranżadowych smaków. 
Teraz niech trochę popada, żeby zieleń miała moc wystrzelić, a w weekend słonce i ciepłe noce. Tak mogłoby być, jak będzie zobaczymy :)











































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz