10 sie 2017

KATO & BB


Z okazji OFF festival zjawiliśmy się w Katowicach. Sporo dobrej, nowej muzyki wypełniało koncertowy czas. Po i przed występami tez nie próżnowaliśmy. Zjeżdżaliśmy miasto i jego okolice. Dziękujemy Loli za wszystkie miejscówki które poleciła. Naprawdę okazały się tego godne. Miło też i to bardzo było się spotkać na żywo, porozmawiać, pośmiać się. Wcześniej wymyśliliśmy że po muzycznych uniesieniach wybierzemy się na wycieczkę do Bielsko Białej. Tak się pięknie złożyło, że akurat w dzień naszego wyjazdu do BB Dorian miał wolne i postanowił towarzyszyć nam jako przewodnik. Przez Tychy, przez jeziora, zalewy, górki, pałace, przerwy na kawę, piwo, awokado doprowadził nas do samego centrum gdzie przyswoiliśmy bułę z pieczarami i pojechaliśmy w swoje strony. Noc w Bielsku sponsorował nam Tomek. Zrobił też kolacje, śniadanie i udostępnił internet by skonsultować trasy do miejsc, które chcieliśmy zobaczyć. Zacne kamienice, brukowane podjazdy, panoramy miast, bujanie w chmurach. Jest co wspominać. Jest też co oglądać (poniżej). Dzięki wszystkim za spotkanie, towarzyszenie, oprowadzanie. Było super!!!







































CZYTAJ DALEJ

24 lip 2017

Kinix na bis



W ten weekend bardziej skupiliśmy się na Trip zawarty w nazwie niż na Coffee i Tea ;-) Razem z Iwo postanowiliśmy odwiedzić zaprzyjaźniony warsztat w Gorzowie. Wyruszyliśmy tak by zdążyć przeprawić się przez Odrę pierwszym promem. Co prawda na pierwszy się nie załapaliśmy, ale drugi też był spoko ;) Wczesny wyjazd wynagrodziło nam rześkie powietrze, mgliste krajobrazy i wschód słońca obserwowany ze środka rzeki. I tak było do Łagowa. Tam zrobiliśmy sobie godzinę przerwy na jedzenie, picie i kąpiel. Niestety nie przyszło nam do głowy, że o 8 jeszcze wszystko będzie zamknięte i nie zjemy ciepłego gofra i nie wypijemy ciepłej kawy (jechaliśmy na lekko, bez kuchenek itp.), zamiast tego wszystkiego pączki, batony i kola :P To starczyło nam do samego Gorzowa.  Do warsztatu dotarliśmy już zmęczeni, spoceni (rześka pogoda skończyła się w okolicach Lubniewic), ale na czas :) W środku czekał na nas Bart i Kora, która dojechała pociągiem. Prysznic, burgery i przyszedł czas by zacząć część drugą wyjazdu.
Część drugą dzień wcześniej streścił nam Bart przez telefon. Po co wracać do domu, szlajać się po mieście. Adam jest w GW i zaprasza do Kinix. Wróciliśmy na warsztat, który był miejscem zbiórki, tam przywitaliśmy się z resztą chętnych na celebrowanie ogniska i ładnej pogody poza miastem. Jednocześnie pożegnaliśmy Iwo, który musiał wracać do ZG. Podzieliliśmy się na tych co jadą autami i tych co jadą rowerami i ruszyliśmy. Na miejscu przywitaliśmy się jeszcze raz (ścisków i piąteczek nigdy za wiele), rozpaliliśmy ognisko, kąpiel w jeziorze, śmiechy, deszcz, nocna kawa i jeszcze więcej śmiechów. Rano cuciliśmy się kajakami, pływaniem i pożywnym śniadaniem. Na rowerach wracała nas już tylko trójka. Jechaliśmy szybko, ale nie na tyle bu uciec przed ulewą i to nie małą. Nie pozostawiła na nas suchej nitki. Niedługo po powrocie się rozpogodziło. Przebraliśmy się w suche ciuchy i poszliśmy nad Wartę na pizze, mały spacer po mieście i kawę. Tak skończył si e ten zacny weekend. Dzięki!!!  








































CZYTAJ DALEJ