12 gru 2017

Wycieczka bez kawy


Oj pogoda nie była łaskawa w minioną sobotę. Zapowiadało się dobrze, lekki mróz, ładny wschód słońca. Jednak niedaleko Łagowa, czyli prawie na mecie, na tle lasu zobaczyliśmy coś jakby mgłę. Mgła jednak okazała się małą śnieżycą powoli zamieniającą nas w bałwany, a asfalt w biało błotnistą pluchę. Wyziębiło nas tak, że nawet nie myśleliśmy o szukaniu miejsca nad wodą by podziwiać widoki, a o znalezieniu otwartego lokalu z czymś ciepłym do jedzenia. Gdy piliśmy herbatę z imbirem, jedliśmy ciepłe flaczki, na kaloryferze suszyliśmy skarpety pogoda za oknem dawała złudzenie poprawy, nawet lekkich przejaśnień. Wystarczyło jednak tylko skończyć posiłek i wyjść na zewnątrz by wszystko wróciło do "normy". W drodze powrotnej nawet nie wyciągałem aparatu z plecaka z jednym wyjątkiem. Tradycyjnego łatania dętki :-) Było zimno, mokro. Było wesoło.
















CZYTAJ DALEJ

20 lis 2017

Kupa piachu



Pierwsza przymrozkowa wycieczka tej jesieni. Wystartowaliśmy wcześniej niż zwykle, gdy na parkingach słychać było szuranie skrobaczek o szyby aut. I o ile w mieście tylko szyby aut były białe to w po wyjechaniu za rogatki ukazał nam się prawdziwie zmrożony krajobraz. Biel, lekka mgła. Po kilkudziesięciu minutach chłód przestał nam dokuczać i była z nami już tylko frajda z jazdy i okoliczne psy.  Celem podróży ponownie były okolice największego lewobrzeżnego dopływu Odry, Bobru, a dokładniej piaszczyste wydmy niedaleko Gryżyc. Mieliśmy zamiar trzymać się asfaltu, ale z dala od głównych dróg. Nie byliśmy zaskoczeni tym, że nie do końca nam się to udało, to już tradycja, że to co na mapie wydaje się być drogą utwardzoną po kilku kilometrach zamienia się w drogę leśną i błoto lub piach. Podobnie jak przyzwyczailiśmy się do zerkania w telefon by dowiedzieć się gdzie w ogóle jesteśmy. Trochę te rzeczy wydłużają czas dotarcia, ale sprawiają też że nie jest nudno. Z przygód były dwie niegroźne gleby i tradycyjne złapanie kapcia pośrodku niczego. Na miejscu prawdziwy plażowo pustynny wypas na wysokości. Ładne widoki doprawiliśmy małą przekąską i zacnym americano. Po wykonaniu kilku zdjęć widoków, salt, fikołków na teoretycznie miękkim piachu spakowaliśmy się i wyruszyliśmy w drogę powrotną, która minęła bez większych niespodzianek, a sporą atrakcją okazała się przeprawa przez rzekę. Zacna wycieczka.



































CZYTAJ DALEJ